Pikieta przeciwko dyktaturze Nazarbajewa
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3806667.html
- Precz z ubijcą! Precz z dyktatorem! - krzyczało kilkanaście osób, które pikietowały wczoraj przeciwko bankietowi urządzonemu przez ambasadę Republiki Kazachstanu


Bankiet w hotelu Hyatt uczcił 15-lecie niepodległości kraju, którym od jej uzyskania w 1991 r. nieprzerwanie rządzi prezydent Nursułtan Nazarbajew, dawny komunistyczny sekretarz. Ambasada zaprosiła 250 osób, w tym przedstawicieli polskiego Sejmu i Senatu. Od godz. 17.30 pod Hyatt zjeżdżały za to tłumnie rządowe samochody i limuzyny ambasad innych krajów, m.in. Kanady, Korei Południowej i Albanii. Na uroczystość przybyli m.in. wicepremier Andrzej Lepper i abp Józef Kowalczyk.
- Wzywamy gości do opuszczenia haniebnego przyjęcia wydawanego przez dyktatora, który ma ręce we krwi! - nawoływali pikietujący ze Wspólnoty Kazachskiej. Jej prezeska Balli Marzec przypominała przez megafon zbrodnie, których dopuszcza się kazachska władza: mordowanie działaczy opozycyjnych, fałszowanie wyborów prezydenckich, prześladowania niezależnej prasy. Ochroniarze i strażnicy miejscy brutalnie interweniowali, gdy grupka uzbrojona w transparenty z napisami "Demokracja dla Kazachstanu" próbowała dostać się pod obrotowe drzwi hotelu. Pikieta zatrzymała się zatem na chodniku.
- Nazarbajew to morderca! - krzyczeli. - Niech wam stanie w gardle!
Po godzinie z hotelu wyszedł marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. - Niech pani jedzie walczyć o wolność Kazachstanu do Kazachstanu! - rzucił zdenerwowany. Nagle któryś z pikietujących odkrył, że kazachska flaga powiewająca na maszcie hotelu Hyatt została powieszona do góry nogami.
- To znak niebios! - zakrzyknęła Balli Marzec - Tak właśnie skończy reżim Nazarbajewa!